Książka Paulla Coelha „11 minut” opowiada o młodej dziewczynie Marii. Pochodzi ona z prowincji, z małego miasteczka Nordeste w Brazylii. Żyje skromnie z rodziną w miejscu, w którym nic się nie dzieje, dlatego też wciąż marzy i czeka na swojego księcia, który ją oczaruje i wyruszy z nim w podróż w nieznane. Rozmyśla o cudownym i zamożnym życiu. Maria dorastając czuje się niekochana i nikomu nie potrzebna. Nie wierzy, że miłość może na nią spaść jak grom z jasnego nieba. Dla niej to synonim cierpienia, bólu, rozczarowania i rozpaczy. W wieku 19 lat pracuje w sklepie, w którym właściciel okazuje jej swoje zainteresowanie. Maria świadoma swojej urody, przestrzegając mądre słowa matki: „uroda przeminie” trzyma szefa na dystans. Po przepracowaniu 24 miesięcy, odkłada pieniądze na wakacje. Chce oderwać się od szarej rzeczywistości, zapomnieć o wszystkim co było złe. Jedzie do Rio de Janeiro. Na miejscu doznaje kolejnego rozczarowania. Okazuje się, że w Rio wcale nie jest tak kolorowo jak sądziła. Pewnego dnia poznaje cudzoziemca, który proponuje jej pracę w Szwajcarii. Maria waha się, ale w końcu przyjmuje ofertę. Wyjeżdża do Genewy z nieznajomym – ma być tancerką samby. Wszystko układa się bardzo dobrze. Lecz to co dobre, szybko się kończy. Maria traci pracę. Nie chce jednak wracać do ojczyzny z niczym. Tyle plotek o niej krążyło w rodzinnym mieście. Nie może teraz wrócić, nie może zawieść rodziców – zbyt wiele obietnic im złożyła. Chce zarobić na powrót . Nie umiera w niej duch walki. Nie poddaje się. Zaczyna pracę w klubie Copacabana jako prostytutka. Staje się luksusowa, nienaganną kobietą do towarzystwa. Wydaje się to bardzo głupie, bo czy nie jest to najkrótsza droga by stoczyć się na dno? Wejść w bagno, z którego nie ma już ucieczki? Po pewnym czasie, Maria zakochuje się. Stało się to czego unikała i bała się jak ognia. Dziewczyna próbuje walczyć z uczuciem. Jednak miłość jest silniejsza. To właśnie ów mężczyzna, prawdziwa miłość jej życia pomaga jej skończyć z prostytucją.
Marzenia nie zawsze mają to do siebie, że spełniają się wedle naszych oczekiwań. Maria doświadczyła tego, że życie bywa NIESTETY B R U T A L N E ! !

Love your blog. :)
OdpowiedzUsuń